niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział 3 : Inna niż wszystkie

 Głośno odchrząknęłam i powiedziałam
- Sorry, ale ja na wasz widok nie mam zamiaru płakać ani krzyczeć, że was kocham.. nawet was nie znam. Trafiłam na wasz koncert przypadkowo, a jeszcze zostałam potrącona przez któregoś z was
- Ale my nie chcemy żebyś płakała na nasz widok i zachowywała się, jak te wszystkie dziewczyny - Odezwał się Styles.
-No, to świetnie -  Odpowiedziałam.
- Czyli mam rozumieć,  że nie jesteś naszą fanką i byłaś na naszym koncercie? Zapytał mnie blondyn o cudownych niebieskich oczach.
- No, a co nie można ? Zabroni mi ktoś ? - Powiedziałam.
- Nie no jasne, że można, ale to takie nie zwykłe - Odpowiedział mi szybko.
- Suuuper - Powiedziałam sarkastycznie.
- Właściwie, to czym sobie zasłużyłam, że odwiedzacie mnie w tym szpitalu? Zapytałam z zaciekawieniem.
- No jak to czym ?- Odezwał się Louis.
- Liam Cię potrącił, więc jesteśmy razem, za to odpowiedzialni.
Nagle jakże interesującą rozmowę przerwał mój telefon. Wyszeptałam
- Przepraszam. To ważne
Oni pokiwali głową, a ja w słuchawce słyszę wkurzony głos Justyny
-Boże dziewczyno  czemu Ty się od rana nie odzywasz, a jest już 18, więc po pracy jesteś  Odpowiedziałam szybko
- yyy słuchaj Justyś wracając  z koncertu  Twojego ulubionego zespołu miałam wypadek- Ona na to
-  Coo? Jak to wypadek. Jej wsiadam w bus i jutro u Ciebie jestem -  Ja jej na to
-Zwariowałaś? Dam sobie radę tu sama. Nie musisz przyjeżdżać. No, ale jak to Justyś się uparła i następnego dnia siedziała już u mnie w szpitalu.
Nagle ni stąd ni zowąd wpada do mnie na salę Louis i pyta zdyszany
-Jak się czujesz ? Brakuje Ci czegoś ? Przywieść Ci jakieś rzeczy, a może coś kupić ? Justyna zdębiała nie wiedziała co powiedzieć.
Ja oczywiście zaczęłam się śmiać, a Louis dopiero po chwili dołączył do mnie i rzucił do Justyny - Cześć piękna ! - Justyna przetarła oczy i skierowała pytanie do mnie
-Czy ja śnię ? Czy to Louis? Lou się zbuntował i powiedział ze smutną minką
- Haloo ! Przepraszam, ale ja tu jestem, a wy mówicie o mnie.  Justyna
- No tak sorki nie mogę w to uwierzyć. Dlaczego odwiedzasz moja przyjaciółkę?
- Lou spojrzał na mnie i powiedział
 -Woow nie pochwaliłaś się faktycznie jesteś inna niż wszystkie. 
-A czym tu się chwalić? Pfff.  Lou zwrócił się do Justyny
 -Wracaliśmy z koncertu, na którym była yyy.
-Edyta  - rzuciłam szybko (nadal mnie mógł zapamiętać mojego imienia). 
-Edytka i ona weszła na pasy, a ja z Malikiem zagadaliśmy Liama, który prowadził i potrąciliśmy ją- rzekł
Lou 
-Coo ? Jak mogliście ją potrącić ? Matkoo! Biedna  Edyta - powiedziała
Justyna 
  -Oj, już nie przesadzaj Justyś żyje no - uśmiechnęłam się  szeroko do ich dwójki.
-Przepraszam jeszcze raz  w imieniu całego zespołu- powiedział
Louis
Justyna na to
-Czyli reszta nie ma zamiaru się tu pofatygować ,aby przeprosić  Edytę ? Boże, co za ..  Szybko jej przerwałam mówiąc
 -Ależ Justyś oni tu już byli od razu po wypadku przeprosili mnie spokojnie- powiedziałam
  -No mają szczęście. Tak w ogóle mogę prosić autograf od Ciebie ? Justyna skierowała  to pytanie do Lou . A on podszedł do niej i podpisał jej się na kawałku papieru ona oczywiście podskoczyła z radości.  

Obserwatorzy