Gdy już uwolniłam się z jego uścisku podeszła do mnie
reszta chłopaków i zrobiła to samo co Styles oprócz Horana, który
wziął mnie na ręce i okręcił się razem ze mną wokół własnej osi i po chwili
postawił mnie na podłogę mówiąc
-Właściwie to stęskniłem się za twoimi
ciasteczkami. Tak, bo zapomniałam wam napisać wcześniej, że jak mnie odebrał ze
szpitala w domu upiekłam mu od razu ciasteczka, żeby zabrał dla siebie i dla
chłopaków, ale oczywiście głodomór je zjadł sam po drodze do domu. Rzuciłam mu groźne spojrzenie mówiąc
- No
dzięki Niall dzięki. A on od razu pobiegł do mojej lodówki, a my
wybuchnęliśmy śmiechem, ponieważ nie
miałam nic w lodówce.
- Tak mi przykro
mój drogi, ale nie zdążyłam zrobić zakupów . Mówiąc to pokazałam mu torbę, która
wisiała na klamce od drzwi. Blondyn chwycił ją i udał się do pobliskiego sklepu
na zakupy. Ja, natomiast miałam chwilę na pogadanie z chłopakami.
- Edytko - zaczął powoli Styles..
- Chcieliśmy Cię przeprosić, że przestaliśmy pisać do
Ciebie, ale po prostu brak czasu.. a i jeszcze jedno nie martw się pamiętamy,
że miałaś urodziny i ..po tych słowach dostał z łokcia prosto w żebra od
Malika i Liama
- Zamknij się! .. to miała być niespodzianka. Ja powiedziałam
do nich
- Chłopaki dajcie spokój.. jaka niespodzianka ? .. żadnych
niespodzianek..
- W tym momencie do mieszkania wparował uradowany Horan z całą
reklamówką zakupów i rzucił do mnie z uśmieszkiem
- Nie żebym Cię poganiał, ale
upiecz te swoje ciasteczka.. zrobił maślane oczka, a ja odpowiedziałam mu uśmiechem
i dodałam
-Zgoda, jeśli mi pomożesz
- A pro po niespodzianek to o jaką
chodziło? Zapytał, na co chłopaki tylko mu pokazali, że dostanie jak coś więcej
wypapla ..Szybko udałam się do łazienki wzięłam prysznic ubrałam się i wyszłam.
Od razu z blondynem zabraliśmy się za
pieczenie ciastek. Oczywiście wygłupialiśmy się przy tym jak małe dzieci
- Wystarczy ! już wystarczy!- krzyknęłam, gdy kolejny raz wylądowała na mnie
mąka. Niall biegał po kuchni śmiejąc się ze mnie.
- Masz racje..daję Ci już spokój-
nasze śmiechy przerwał Zayn, który wszedł do kuchni, żeby sprawdzić co się
dzieje. Od razu, gdy zobaczył ciasteczka dorwał się do nich..
-Uważaj gorące ! -
Krzyknęłam do niego, a on aż podskoczył, gdy się sparzył w dłonie. Cała nasza
trójka zaczęła się śmiać, gdy przestaliśmy wyciągnęłam 4 blachę ciasteczek z
piekarnika.
- Usiądź na chwile- dobiegł mnie głos z pod drzwi. Usiadłam i
popatrzyłam się w ich stronę. To był Liam. Skierował do mnie kolejne słowa
- Jako, że miałaś urodziny i to ja Cię rok temu potrąciłem..to ja poinformuję
Cię o tej niespodziance..
- Czy wyście oszaleli ? jaka niespodzianka ?
Dajcie spokój ! - powiedziałam
- Ty masz tu najmniej do powiedzenia - rzucił do mnie
równocześnie Malik razem z Harrym. Chłopaki zaczęli się śmiać, a ja czekałam na
dalszą wersje wydarzeń..
Uspokoili się wszyscy a Liam kontynuował
- Jedziesz z nami na tydzień do USA i
na tydzień w inne miejsce, ale to tajemnica na razie hahahahahahahah -
wybuchnęłam śmiechem..
- Chyba zwariowaliście - powiedziałam do nich
- Ja mam
jeszcze dwa tygodnie pracy - dodałam.
- O to się nie martw - powiedział Malik
spokojnym głosem
-Wszystko załatwione.
- Idź po wypłatę i spakuj się, bo
wieczorem wylatujemy - dodał szybko blondyn i posłał mi uroczy uśmiech.
- Nie ma
mowy ! nigdzie z wami nie lecę ! - krzyknęłam do nich .. na co oni zaczęli
jeszcze bardziej się śmiać i Styles podszedł do mnie przerzucił mnie przez
ramie
- Ok to ja Cię zaniosę do samolotu - powiedział nadal się śmiejąc.
- Dobrze
już dobrze - powiedziałam
- Polecę z wami tylko mnie już postaw na ziemię Harry -
dodałam. On posłusznie odstawił mnie na ziemie, a ja pobiegłam po wypłatę.
- A
nie mówiłem, że się ucieszy - powiedział uradowany Lou do Liama, który również
był zadowolony, że pomyślnie wykonał swoje zadanie. Gdy wróciłam chłopaki
oglądali jakiś film i zajadali się ciasteczkami .
- Zostawcie sobie coś na
drogę - rzuciłam w ich kierunku wchodząc pomału po schodach na górę .
-O nie
kochana teraz Ty nam będziesz gotować - krzyknęli za mną chłopaki. Wybuchnęłam
śmiechem i zaczęłam się pakować. Zajęło mi to pół godziny. Zeszłam na dół, a
oni błagalnym wzrokiem prosili mnie o kolacje.
- Jasne, gdzieś w zamrażarce mam
pierogi od mojej mamy, więc zaraz odgrzeje
- Jak Ty je dowiozłaś z Polski ? - pytał mnie zaskoczony Harry.
-Mini
lodówka - odpowiedziałam mu z uśmiechem, gdy już je wykładałam na patelnie.
’- Tego jeszcze na pewno nie mieliście okazji próbować’’ Powiedziałam do nich, gdy podawałam, im talerze. ‘’Niall skocz po śmietanę do sklepu’’ zwróciłam się
do blondyna ‘’ Dlaczego zawsze ja ? ‘’ powiedział oburzony. ‘’Bo najwięcej jesz
‘’ odpowiedział mu zaczepnie Styles i od razu zaczęli się przedrzeźniać. ‘’Ehh
jak małe dzieci’ powiedział Malik śmiejąc się z ich niby kłótni. ‘’Dobrze to
sama sobie po nią pójdę ‘’ powiedziałam do blondyna i udałam się w kierunku
drzwi. ‘’No dobrze już dobrze pójdę, ale pod warunkiem, że dostanę największą
porcję ‘’ powiedział cały czas się uśmiechając. ‘’Dostaniesz” Blondyn pobiegł
do sklepu, a za, nim my zdążyliśmy się obejrzeć był już z powrotem i siedział
czekając na swoją dokładkę. ‘’Pycha naprawdę pycha’’ powiedzieli wszyscy w moją
stronę ‘’Taa najbardziej cieszy się Niall głodomór’’ rzucił Styles w moim
kierunku. ‘’Odczep się ! ‘’ syknął do niego blondyn w chwili przerwy w
jedzeniu. ‘’Ojj chłopaki przestańcie już ‘’powiedziałam.
Witajcie ! Rozdział trochę nudny no, ale takie też są potrzebne. Z góry przepraszam za błędy, ale dodając go oglądam mecz,
który jest dla mnie mega ważny :) Czytasz = Komentujesz . Dzięki komentującym to istnieje. To wy decydujecie o tym jak często dodawane są rozdziały. Nie dodaje tego dla siebie tylko dla Was, bo ja tą historię już znam :) Pozdrawiam !